Parametry i urządzenia

NOAM CHOMSKY zapostulował swoje LANGUAGE ACQUISITION DEVICE, aby wyjaśnić nabywanie mowy. Mnie pojęcie „urządzenia” nie przekonuje.

 

To prawda, że ludzie wykazują najwięcej elastyczności w nabywaniu języka do wieku lat 14. To prawda, że języka nie da się po prostu nauczyć na pamięć: musi być po temu zdolność logiczna. Rozumiem, że moduł może być strukturą która konstruuje język. Jednakowoż, słówko device jest często kojarzone z rzeczą którą można operować zewnętrznie, z zewnątrz obiektu, czy też tu ― ciała. Skojarzenie z takim zarządem nie ma jak być moim ideałem, jakkolwiek by sobie chwalić kontrolę.

Parameters and devices

 

Zawsze wolałam pojęcie językowej struktury, the human language faculty. Umiętność językowa potrzebuje całego mózgu, niezależnie od wieku.

 

Na przełomie XIX i XX wieku ludzie byli wręcz uwarunkowani dla specjalizacji. Lingwistyka była osobna od psychologii, jak neurologia od endokrynologii. Dla ludzkiego języka rozpoznawano dwie mózgowe lokalizacje, Broca i Wernicke.

 

 

Wernicke czy Broca, nie jest to tkanka wrokowa, czy słuchowa. Czy uczymy się języka nie słysząc go albo widząc? Wernicke czy Broca, nie są to płaty czołowe: czy uczymy się bądź używamy naszych [t] bądź [d] bez myślenia zorientowanego na cel? Wernicke czy Broca nie sa też układem limbicznym, pniem mózgu, czy potylicznymi strukturami gnostycznymi dla integracji zmysłów: czy ludzkość mogłaby kiedykolwiek wyewoluować w jakimś „nie-czasie” i „nie-przestrzeni”?

 

 

Sprawa z mózgiem jest taka, że nie ma pojedynczej nadrzędnej struktury, którą moglibyśmy nazwać umysłem. Mózgi budują wewnętrzne siatki. O jednym czasie, jedna siatka lub jej część jest aktywna. O innym czasie, jest to inna siatka albo jej część. Czy nazywalibyśmy to duszą, osobowością, czy epifenomenem mózgu (kiedy szczególnie zmęczeni), mózg re-orientuje się dla aktywności bez stale dominującego zakrętu czy wgłobienia. Jeżeli podobałaby się nam taka polityczna metafora, struktury mózgowe byłyby demokracją. Nie ma prezydującego stale „króla” czy „królowej”.

 

Więcej, nie ma uniwersalnej logiki mózgu. Nasze neurony łączą się w miarę jak my łączymy myśl i doświadczenie. Neurony które wyglądałyby identycznie, a w pomiarze dawały ten sam parametr, najprawdopodbniej będą mieć różną kognitywną zawartość.

 

Ludzie rosną, więcej się uczą oraz myślą; a łączenia mózgu zazwyczaj stają się tak gęste, że tworzą wartstwy „ukryte”: stała aktywność nie pozwala określić które neurony pracują na jaki cel.

 

Dlatego nie widzę sensu próbować sobie w mózgu urządzić „narzędzie” i je skanować dla parametrów. Zapraszam do lektury:

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *